niedziela, 28 września 2014

Film na deser... Niedokończone życie

Jennifer Lopez gra kobietę, która musi się wprowadzić do swojego teścia (w tej roli Robert Redford), z którym łączą ją chłodne stosunki. Pragnie tym samym zapewnić swojej małej córeczce lepsze warunki dorastania. Żyjąc razem, kobieta i starszy mężczyzna, powoli uczą się jak zapomnieć o przeszłości i wybaczyć sobie.
 ...
Patrząc na okładkę książki Niedokończone życie łatwo się domyślić, że jakaś ekranizacja powieści mogła mieć miejsce. I tak było. Powieść została sfilmowana, a w głównych rolach wystąpili: Robert Redford, Jennifer Lopez i Morgan Freeman. Film powstał w roku 2005, ale niestety nie przypominam sobie, abym go wcześniej obejrzała.

Film wzruszający, udział R. Redforda czy M. Freemana gwarantują obraz na wysokim poziomie. Chociaż film wzruszył mnie i obejrzałam go z przyjemnością, to jednak powieść była dla mnie ucztą o wiele wspanialszą. Film (a może Morgan Freeman) według mnie nie wydobył sugestywnie cierpienia starego Mitcha. 
... 
Co mnie najbardziej zachwyciło w filmie? Oczywiście męskie rozmowy prowadzone przez Mitcha i Einara. Rozmowy krótkie, urywane, ale treściwe. Trudne prośby, wyznania wtrącane pomiędzy zastrzykiem, a goleniem, bez niepotrzebnych wstępów. W filmie to widać, ale w powieści niebanalne rozmowy pomiędzy przyjaciółmi są bez porównania bardziej wyeksponowane. Ja się tymi rozmowami zachwyciłam. Oni nie muszą długo gawędzić i roztrząsać tematu. Wiedzą, dlaczego dusza przyjaciela cierpi. Mitch wie jak trudno Einarowi pogodzić się ze śmiercią syna. Dzięki dobrej radzie Mitcha Einar wybacza… Mitch także cierpi i także musi wybaczyć. Wydaje Einarowi krótkie polecenie „wypuść miśka”. Einar nie pyta wiele, po prostu spełnia niecodzienną prośbę przyjaciela. 
...

Zachęcam wszystkich do obejrzenia filmu i przeczytania powieści- warto.

4 komentarze:

  1. Nie słyszałam o książce. Kiedy ją przeczytam, a przeczytam na pewno, zabiorę się za film :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby książką się zachwycić trzeba mieć bagaż własnych doświadczeń i przeżyć wiele w życiu. W twoim wieku (to komplement, bo ci zazdroszczę!) czyta się romanse haha, a nie książki traktujące o rzeczach ostatecznych, ważnych u schyłku życia. Ale czytając twego bloga zauważyłam,że mamy podobny gust czytelniczy z czego się cieszę- pozdrawiam

      Usuń
  2. Widziałam film, ale nie czytałam książki. Może powinnam to zmienić, kusisz tą wzmianką o niebanalnych rozmowach w powieści. :) No i - jak słusznie zauważyłaś w tagach - film + książka (myślę, że kolejność nie ma wielkiego znaczenia, przynajmniej dla mnie nie ma) jakoś się dopełniają. Fajnie się poznaje (a potem porównuje) jedną opowieść przekazaną na dwa sposoby. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz rację, według mnie kolejność nie ma znaczenia. Co dopadnę pierwsze z tym się zapoznaję i tym się zachwycam. Uwielbiam porównania książek z filmem, ale niektórzy nie potrafią przez to przebrnąć, niektórych to drażni. Dla mnie film i książka są dopełnieniem, poszerzeniem danego tematu- pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń