niedziela, 17 marca 2013

Więzień urodzenia- Jeffrey Archer



Co mi przeszkadzało w tej powieści: 

Wyjście z więzienia na wolność dzięki podszyciu się pod inną osobę. Raczej w naszych czasach, w dobie tak rozwiniętej elektroniki, genetyki nie powinno się zdarzyć. 

Beth sprawiająca wrażenie osoby wykształconej i obytej chciała wyjść za mąż za niemalże analfabetę. No dobrze, miłość jest ślepa . Na to jeszcze mogłam przymknąć oczy. 

Nawiązanie do Hrabiego Monte Christo- zbyt oczywiste i oklepane. 

Co było nieprzewidywalne w powieści? 

Główny bohater trafia na ludzkich policjantów, a nawet naczelnik więzienia jest mu przychylny. 

Nawiązanie do Pigmaliona- jakoś mnie ujęło. 

Wiele też daje się przewidzieć: 

Dobro zwycięża, morderca zostaje ukarany, a pokrzywdzony odzyskuje rodzinę, dobre imię i kupę kasy. 

Zaskakujące zakończenie też być musi i takie jest. 


Cała książka jest dość na poważnie. Dopiero pod koniec, kiedy wkracza do obrony skazanego emerytowany adwokat, daje on popis swych umiejętności adwokackich i nie sposób się nie uśmiechnąć. 

Na dzień dzisiejszy pozostaję fanką może nie wszystkich powieści sensacyjnych jakie powstały na świecie, ale przynajmniej powieści Archera. 

Pierwszą powieścią Archera, która przeczytałam była Sprawa honoru. Może dlatego mi się spodobała, że miała sporą domieszkę historii. 

Po przeczytaniu Więźnia urodzenia widzę, że Archer lubuje się w osadzaniu akcji w szwajcarskich bankach. Przyjemnie i ciekawie jest poczytać o mechanizmach funkcjonowania szwajcarskich banków. 

Gdybym jednak czytając trzecią jego powieść znalazła się znów w szwajcarskim banku mogłoby to stać się nudne.




Z okładki:

Gdyby Danny Cartwright oświadczył się Beth Wilson dzień wcześniej albo dzień później, nie zostałby aresztowany i oskarżony o zamordowanie swojego najlepszego przyjaciela. Jednak kiedy czterema świadkami oskarżenia są: adwokat, popularny aktor, arystokrata i najmłodszy wspólnik w historii szacownej firmy, to kto uwierzy słowom oskarżonego? Danny zostaje skazany na dwadzieścia dwa lata i wysłany do najpilniej strzeżonego więzienia w kraju, skąd nikomu jeszcze nie udało się uciec. Ci, którzy wsadzili go za kratki, nie przewidzieli jednak, że Danny zrobi wszystko, żeby się na nich zemścić...
Więzień urodzenia to niezwykle błyskotliwa powieść mistrza fabuły Jeffreya Archera, której wciągająca intryga trzyma czytelnika w napięciu od pierwszej do ostatniej strony.

2 komentarze:

  1. Ja czytałam "Kain i Abel " dość miło wspominam tę powieść :) Pozdrawiam miośniczkę historii :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Może to nie jest specjalnie na temat, ale wybrałem Cię do zabawy Liebster Blog - KLIK!. Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń