niedziela, 24 marca 2013

Uciekinierka- Lorentz Iny


rok 1368

Dałam Iny Lorentz drugą szansę- na darmo. Tak jak pierwsza powieść przeze mnie przeczytana nudziła mnie okrutnie (Córka tatarskiego chana) tak i ta dzisiejsza jest infantylna i naiwna. To nie moja bajka. 

Ilość stron w książce 463, przeczytano 233 strony.





Z okładki:
Młodziutka, urocza Tilla żyje w dostatku, rozpieszczana przez ojca, jednego z najzamożniejszych kupców. Gdy ukochany ojciec umiera, jego bezwzględny, pazerny syn przejmuje całą schedę po zmarłym rodzicu i aranżuje małżeństwo siostry ze... swoim najbliższym przyjacielem, który ma szybko pozbyć się żony i podzielić ze szwagrem jej posagiem. Życie pisze jednak inny scenariusz. W noc poślubną umiera nagle mąż Tilly.
Świadoma grożącego jej niebezpieczeństwa młoda wdowa, przebrana za mężczyznę, dołącza do grupy pielgrzymów zmierzających do Composteli, mając nadzieję, że nikomu nie przyjdzie do głowy szukać jej na szlaku Świętego Jakuba. Czy młodziutkiej wdowie bez środków do życia uda się dotrzeć na drugi koniec ogarniętej pożogą Europy? Czy ucieknie przed chciwym bratem i żądnymi zemsty krewnymi nagle zmarłego męża? Czy znajdzie kogoś, komu będzie mogła zaufać?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz